mery

przechytrzyć sidła, tylko po co

Dzielimy się dwoma łazienkami w jakieś trzydzieści osób i czuję, że jest to luksus. Patrzę na wystające blisko mojego okna pnie wysokich drzew z wody i opracowuję w głowie liczbę, ile powinien wynieść kąt zawarty między osią symetrii naszego kajaku, a kierunkiem wiatru, tak aby czmychnąć obok bez uszkodzeń. Mało jest tu owadów jak na to, że jest woda, jest upał, a całość konstrukcji to bambus. Wieczorem tylko tutejszy bar spowija półmrok taniej żarówki. Nie ma zasięgu, nie ma internetu, nie ma prysznica. Mam pod ręką czołówkę i mam pod ręką raport z lat osiemdziesiątych. Raport o akcji ratunkowej zwierząt, pierwszej w historii Azji, związany z zalaniem tego terenu ogromną wodą. Jak złapać kobrę królewską lub pumę mglistą, aby ją uratować? Zaraz się może dowiem.