mery

#spacery

spacery są potrzebne

To był dobry dzień na spacer, mimo że nieśmiało zbierało się na deszcz. Ale, że to azorska norma pogodowa, machnęliśmy ręką i weszliśmy na sympatyczny szlak. Oprócz nas, na pomysł podobny wpadł pewien fotograf, skupiony na okrywaniu swetrem swojego dziecka o finezyjnym imieniu Canon oraz grupa lokalnych, którzy do siatek łapczywie pakowali dziko-bujnie rosnące czernice. Kwaśne jak cholera, ale wyborne. Dobrze im się tu wzrasta przy dobranej mieszance wilgoci i ciepła na non stopie. Zioła też mają tu swoje królestwo, wchodzą aromatami nozdrzami, uszami i oczami do głowy. Kręci się w niej, ale jest przyjemnie.